- Kto by pomyślał ... podobno w XIX wieku zostały spalone wszystkie - Rafael przekartkowywał starą księgę niedbale , oglądając jedynie ręcznie malowane ilustracje .
- Zostały trzy , jedna po łacinie , jedna pisana w grece i ta ... Ciekawi mnie skąd ją ma ... - Spojrzałem na śpiącą dziewczynę na łóżku . Wolałem być dyskretny i nie wzbudzać niczego podejrzanego w szpitalu , więc usunąłem wszystko co by wskazywało na obrzędy przywoływania , Elizabeth zemdlała i nie miałem innego wyjścia jak położyć ją . Rafael zjawił się jakieś 15 minut temu , zawsze sprawdzał kto przyzywał demona , nawet jeśli nie chodziło o niego ... szczególnie w tedy .
- Zgodzisz się ? - usiadł na krześle i zabrał się za czekoladki leżące na wierzchu prezentów i upominków .
- Nie wiem - wiąż nie odrywałem wzroku od dziewczyny , stałem nad jej łóżkiem ze splecionymi rękoma , przysłuchując się jej równomiernemu oddechowi - Ile masz czasu zamiar tutaj być ?
- Chwilę bracie ,w końcu coś się wydarzyło .Od dłuższego czasu żaden człowiek nas nie wzywał a jeszcze dłużej nie było paktu - zaległa długa cisza , którą niespodziewanie przerwałem .
- Ładna jest -Wyznałem . Rafael parsknął śmiechem .
- Prawda ... ale lepiej nie mów tego przy Sidirel - Wystarczyło jedno spojrzenie zielonych oczu aby z twarzy czerwonego demona (teraz w postaci człowieka ) zniknął uśmiech - I tak się dowie jeśli nie ode mnie to sama...
- Już wie
- Więc po co to wszystko ? I tak dziewczyna zginie . Jeśli zawrzesz pakt po spełnieniu odda ci dusze a jeśli nie to Sidirel zabije ją bo ... - Rafael najwyraźniej nie potrafił określić dokładnie dlaczego demon zdrady zawsze pragnął śmierci kobiet , które wzywały demony .
- A więc nie zostaje mi nic innego jak zawarcie paktu i chronienie ją - Pogładziłem Elizabeth czule po głowie . Odwróciłem się do Rafaela , miał minę jak w tedy gdy dymałem cesarzową - Oczywiście aż do momentu zapłaty - uśmiechnąłem się do niego a on to odwzajemnił .
- Takiego cię kocham i szanuje Gabrielu , będę odwiedzał ciebie czasem . Mam nadzieje że nie będziesz się nudził i obyś dobrze się bawił - po tych słowach znikł zostawiając mnie samego w ponurym pokoju szpitalnym wraz z moją przyszłą podopieczną .
***
Następnego dnia Elizabeth myślała że przyśniło jej się to ( biorąc pod uwagę fakt że nie zostawiłem żadnych śladów , nawet skaleczenia ręki i książki .Była to najrozsądniejsza myśl co do tego wydarzenia ) . Musiałem wyciągnąć ją jakoś ze szpitala , nudziło mnie ukrywanie się . A chciałem jak najszybciej zawrzeć pakt i mieć 100 procentową pewność co do dostania jej niewinnej zbłąkanej duszy . Więc mając mało czasu i przymus działania w miarę dyskretnie zostałem lekarzem ( mój dar perswazji okazał się niezawodny i w tym przypadku )
- Dzień dobry Elizabeth - przywitałem ją wchodząc do pokoju - Jestem nowym lekarzem
- D-Dzień dobry - patrzyła na mnie oniemiała .
- Od dzisiaj ja będę ciebie rehabilitować - Przysunąłem krzesło do jej łóżka i założyłem nogę na nogę niedbale - Dlatego chciałem poznać ciebie lepiej w ramach naszej ... wspólnej pracy
- Y-hm - przytaknęła .
- Zanim zaczniemy - ściągnąłem okulary , które nosiłem dla większego efektu ,, uczonego " - To chyba twoje - Podałem jej książkę . Przez chwile gapiła się na nią w milczeniu potem bardzo powoli skierowała wzrok na mnie .
- Ty ... uśmiechnąłem się . Nagle zasłony w oknach opadły i zamek w drzwiach przekręcił się . Elizabeth wyglądała jakby miała za chwilę krzyknąć . W ułamek sekundy znalazłem się przy niej zaciskając jej usta .
- Nikt ci nie pomoże , wszyscy są pod moja kontrolą choć nawet nie są tego świadomi , a teraz powiesz mi skąd masz książkę i czemu mnie wezwałaś .
Uwielbiałem to . Ten strach bijący od innych gdy uświadamiają sobie co wezwali do świata żywych . Czułem niemal jego smak , zapach , mogłem go dotknąć ... ale strach to nie wszystko , ważniejsza była zemsta . Zemsta której byłem usposobieniem .
--------------------
Witam :]
Pierwszy mój rozdział też krótki , ale obiecuje że następne będą długie i bardziej szczegółowe .
- Zostały trzy , jedna po łacinie , jedna pisana w grece i ta ... Ciekawi mnie skąd ją ma ... - Spojrzałem na śpiącą dziewczynę na łóżku . Wolałem być dyskretny i nie wzbudzać niczego podejrzanego w szpitalu , więc usunąłem wszystko co by wskazywało na obrzędy przywoływania , Elizabeth zemdlała i nie miałem innego wyjścia jak położyć ją . Rafael zjawił się jakieś 15 minut temu , zawsze sprawdzał kto przyzywał demona , nawet jeśli nie chodziło o niego ... szczególnie w tedy .
- Zgodzisz się ? - usiadł na krześle i zabrał się za czekoladki leżące na wierzchu prezentów i upominków .
- Nie wiem - wiąż nie odrywałem wzroku od dziewczyny , stałem nad jej łóżkiem ze splecionymi rękoma , przysłuchując się jej równomiernemu oddechowi - Ile masz czasu zamiar tutaj być ?
- Chwilę bracie ,w końcu coś się wydarzyło .Od dłuższego czasu żaden człowiek nas nie wzywał a jeszcze dłużej nie było paktu - zaległa długa cisza , którą niespodziewanie przerwałem .
- Ładna jest -Wyznałem . Rafael parsknął śmiechem .
- Prawda ... ale lepiej nie mów tego przy Sidirel - Wystarczyło jedno spojrzenie zielonych oczu aby z twarzy czerwonego demona (teraz w postaci człowieka ) zniknął uśmiech - I tak się dowie jeśli nie ode mnie to sama...
- Już wie
- Więc po co to wszystko ? I tak dziewczyna zginie . Jeśli zawrzesz pakt po spełnieniu odda ci dusze a jeśli nie to Sidirel zabije ją bo ... - Rafael najwyraźniej nie potrafił określić dokładnie dlaczego demon zdrady zawsze pragnął śmierci kobiet , które wzywały demony .
- A więc nie zostaje mi nic innego jak zawarcie paktu i chronienie ją - Pogładziłem Elizabeth czule po głowie . Odwróciłem się do Rafaela , miał minę jak w tedy gdy dymałem cesarzową - Oczywiście aż do momentu zapłaty - uśmiechnąłem się do niego a on to odwzajemnił .
- Takiego cię kocham i szanuje Gabrielu , będę odwiedzał ciebie czasem . Mam nadzieje że nie będziesz się nudził i obyś dobrze się bawił - po tych słowach znikł zostawiając mnie samego w ponurym pokoju szpitalnym wraz z moją przyszłą podopieczną .
***
Następnego dnia Elizabeth myślała że przyśniło jej się to ( biorąc pod uwagę fakt że nie zostawiłem żadnych śladów , nawet skaleczenia ręki i książki .Była to najrozsądniejsza myśl co do tego wydarzenia ) . Musiałem wyciągnąć ją jakoś ze szpitala , nudziło mnie ukrywanie się . A chciałem jak najszybciej zawrzeć pakt i mieć 100 procentową pewność co do dostania jej niewinnej zbłąkanej duszy . Więc mając mało czasu i przymus działania w miarę dyskretnie zostałem lekarzem ( mój dar perswazji okazał się niezawodny i w tym przypadku )
- Dzień dobry Elizabeth - przywitałem ją wchodząc do pokoju - Jestem nowym lekarzem
- D-Dzień dobry - patrzyła na mnie oniemiała .
- Od dzisiaj ja będę ciebie rehabilitować - Przysunąłem krzesło do jej łóżka i założyłem nogę na nogę niedbale - Dlatego chciałem poznać ciebie lepiej w ramach naszej ... wspólnej pracy
- Y-hm - przytaknęła .
- Zanim zaczniemy - ściągnąłem okulary , które nosiłem dla większego efektu ,, uczonego " - To chyba twoje - Podałem jej książkę . Przez chwile gapiła się na nią w milczeniu potem bardzo powoli skierowała wzrok na mnie .
- Ty ... uśmiechnąłem się . Nagle zasłony w oknach opadły i zamek w drzwiach przekręcił się . Elizabeth wyglądała jakby miała za chwilę krzyknąć . W ułamek sekundy znalazłem się przy niej zaciskając jej usta .
- Nikt ci nie pomoże , wszyscy są pod moja kontrolą choć nawet nie są tego świadomi , a teraz powiesz mi skąd masz książkę i czemu mnie wezwałaś .
Uwielbiałem to . Ten strach bijący od innych gdy uświadamiają sobie co wezwali do świata żywych . Czułem niemal jego smak , zapach , mogłem go dotknąć ... ale strach to nie wszystko , ważniejsza była zemsta . Zemsta której byłem usposobieniem .
--------------------
Witam :]
Pierwszy mój rozdział też krótki , ale obiecuje że następne będą długie i bardziej szczegółowe .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz