piątek, 27 września 2013

Od Gabriela :4 Lekcja numer Jeden

- To zrozumiałe - spojrzałem jej głęboko w oczy - Niestety nie mamy czasu na debatowanie pod domem.
Otworzyłem jej drzwi i razem weszliśmy do pięknego białego hallu.
- Jako, że jestem twoim nauczycielem i lekarzem nie przystoi abyśmy mieszkali sami... no wiem ja z niepełnoletnią , ktoś drażliwy mógłby się uczepić tego , więc znalazłem dla ciebie pomoc .
- Pomoc ? Masz na myśli pokojówkę?
- I nie tylko,  Alice będzie tutaj sprzątać , zajmować się ogrodem . Resztą ja się zajmę gotowaniem , nauką i innymi drobiazgami .
Zaprowadziłem Elizabeth na górę do jej pokoju .
- Zostawię cię na jakiś czas , muszę pojechać coś załatwić ... spokojnie będzie tutaj Alice zapoznacie się lepiej - Jak na potwierdzenie moich słów usłyszeliśmy dzwonek - To pewnie ona , pójdę otworzyć ..
- Czy ona wie o tobie ? Że jesteś no wiesz... - spytała trochę zdenerwowana . Wiedziałem że się niepokoi ,nie miała od bardzo dawna kontaktu z innymi dziewczynami .
- O wszystko zadbałem , uważasz że byłbym tak nieostrożny ? Będzie odpowiednia dla ciebie... dla nas.
Zszedłem na dół i otworzyłem drzwi . Moim oczom ukazała się ładna , wysoka i smukła 23 latka , była dość typowym punkiem . Zmierzyła całego mnie w zatrzymując  nieco chwilę dłużej  wzrok na moim kroczu i dopiero w tedy spojrzała mi w oczy .
- Dom Rarerosów ?
- Tak , zapewne pani Wort , proszę wejść - Wprowadziłem ją i wziąłem jej bagaże .
- Ładnie tu , gdzie ta mała ?
- Panienka Elizabeth jest na górze , będę musiał wyjść na chwilę wrócę zapewne w nocy, wiesz co masz robić
-  Taaa , pomogę jej się rozpakować i zrobię coś do jedzenia . Potrafię być pokojówką i niańką . Musimy odstawiać tę szopkę że się nie znamy ?
- Nie że się nie znamy, ale to że jestem  teraz  nauczycielem a ty pokojówką . Zdołasz to zapamiętać ?
- Chyba tak - Podeszła do mnie i przypatrywała się moim oczom przygryzając wargę  . Odepchnąłem ją
-Wiem, że wiesz, że wiem o czym teraz myślisz ale spróbuj opanować swoją chcice i zrób to co ci kazałem , wychodzę
Ubrałem skórzaną kurtkę i skierowałem się do garażu . Czekało tam na mnie śliczne , czarne lamborghini z niebieskimi kołami . Zmarszczyłem brwi i zmieniłem  kolor na jadowity zielony
- Od razu lepiej - Uśmiechnąłem się do siebie i odpaliłem auto . Droga do miasta zajęła mi jakieś pół godziny . Kupiłem potrzebne rzeczy na jutro dla Elizabeth i dla siebie , zrobiłem zakupy w supermarkecie . Był już ciemno kiedy podjechałem pod  klub . Pełno było tutaj ludzi ,  tańczących , tych przy barze i tych pijących . Przeszedłem całą sale i wszedłem do mniejszej gdzie było zaledwie około 200 ludzi . Byłoby tutaj kompletnie ciemno gdyby nie neonowe fioletowe światła . Usiadłem, w loży i zamówiłem drinka .
- Co tutaj robisz całkiem sam ?- usiadła obok mnie wysoka ,czarnowłosa kobieta . Miała na sobie bardzo krótką , obcisłą czarną sukienkę i srebrny naszyjnik wyglądający jak obroża .
- Czekam , a ty ? Co taką piękna i atrakcyjna kobieta robi w klubie ze swoimi równie pięknymi  i atrakcyjnymi przyjaciółkami .
- Nie miał się kto nami zająć tej nocy - zamruczała. Dopiłem powoli drinka .
- Gdybym mógł jakoś wam pomóc i pocieszyć
- Myślę że jest coś takiego - Wstała i pociągnęła mnie za sobą prowadząc do trójki swoich przyjaciółek przy barze  . Ten wieczór będzie jednym z lepszych które spędziłem z nieśmiertelnikami .
                                                                      ***
- Wstawaj mała czas goni a musisz jeszcze coś zjeść - Odsłoniłem zasłony w pokoju Elizabeth
- Jeszcze chwilę - zaciągnęła sobie kołdrę na głowę i przewróciła na drugi bok .
- Nic z tego - Położyłem na krześle toczek i strój do jazdy - Nie powinniśmy się spóźniać - objąłem ją i wyciągnąłem na siłę .
- Na co możemy się spóźnić ? - Przetarła sobie oczy i ziewnęła
- Chyba nie chcesz zaprzepaścić szansy zobaczenie mnie w bryczesach - pokazałem jaj toczek - Pomyślałem ze hipoterapia to dobry pomysł
- Alice za chwilę  przyjdzie z siadaniem dla ciebie .
- Jest dopiero 7.30 a dzisiaj jest sobota , sobota !
- Wiedziałem że się ucieszysz panienko - pocałowałem ją w czoło i zszedłem na dół . Zmieniłem sobie strój na odpowiedni do jazdy ( bez bryczesów ) nikt nie chciałby chodzić w obcisłych gatkach jak Robi Hood . Nie mając już nic więcej do roboty usiadłem na wielkiej sofie w salonie i wpatrywałem się obrazy na ścianach . Po jakimś czasie Alice przyszła z  gotową do drogi Eli . Wyglądała ślicznie w kremowych bryczesach , czarnych sztybletach i czapsach oraz kremowej bluzce polo i ciemnej kamizelce .
- Wyglądasz uroczo - złapałem ją pod rękę
- Wygodne to nawet , ale nie wiem czy dam sobie rade , ledwo co chodzę a co dopiero siedzę na koniu
- Jeszcze się zdziwisz jak ci dobrze pójdzie - skończyłem rozmowę i poszliśmy do garażu . Dzisiaj wybrałem śliczną terenówkę ( oczywiście czarną ) . Wyjechaliśmy z posiadłości dokładnie o 8 tak jak planowałem . Nowy dom Elizabeth znajdował się na wsi a dokładnie w małym lasku . Było tutaj niezwykle spokojnie . Jedynie łąki , pola i od czasu do czasu domy .
- Kto będzie mi pomagał z koniem ? - zapytała nagle Eli .
- Ja - odpowiedziałem - Musisz wiedzieć że to będą tak jakby nasze konie będziemy je dzierżawić .
- A dokładniej ? - najwyraźniej ja to bardzo  zainteresowało .
- Mamy wyznaczony czas kiedy   się nimi zajmujemy , od poniedziałku do piątku po południu a w weekendy z rana . Jeśli się tobie nie spodoba będziemy mogli to przerwać ale zaufaj mi tego typu zajęcia dużo dają , a obcowanie z końmi jest niezwykle przyjemne ... wiesz im więcej poznaje ludzi tym bardziej cenie te zwierzęta - uśmiechnąłem się do niej życzliwie a on odwzajemniła to . Reszta drogi minęła nam w ciszy . Nie jechaliśmy długo , dokładnie 15 minut . Wyszedłem pierwszy i pomogłem Elizabeth .
- Ładnie tu - przyznała rozglądając się .
- Chodź , czekają pewnie na nas w środku - złapałem ją  i poprowadziłem do środka . Przywitało nas rżenie i kilka końskich głów wystających z boksów . Z jednego z boksów wyszła drobna kobieta w średnim wieku.
- Dzień dobry - przywitała nas dziarsko - zapewne pan Grey .
- Tak i panienka Rarerose - wskazałem na Elizabeth kurczowo trzymającą moje ramie .
- Wasze konie są tutaj mają boksy obok siebie - zaprowadziła nas do dwóch ostatnich boksów - To Bella a tam jest Watson . Macie tutaj zgrzebła i kopystki , obok stajni jest siodlarnia tam są podpisane siodła i ogłowia . Ja idę zająć się innymi końmi .
- Choć ten będzie twój - złapałem ją pod rękę i otworzyłem boks . W środku stał ogromny wałach rasy Shire. Sierść miał siwą , tak jak długie szczoty na nogach i grzywę opadająca na piękne ,czarne pełne wyrozumiałości i mądrości  oczy - Jest cudowny - Eli podeszła nieśmiało do niego i pogładziła jedno tonowe bydle
- Wyszczotkuj go - podałem jej zgrzebła- ja idę zająć się swoim - Zamknąłem boks i  otworzyłem drugie gdzie czekała na mnie 4 letnia siwo jabłkowita klacz Shire . Zdążyłem już ubrać mojego konia kiedy do boksu weszła instruktorka .
- Może pan już wyjść z koniem na ujeżdżalnie , ja zajmę się Elizabeth , jak rozumiem przed ... wypadkiem nie jeździła ?
- Tak - złapałem za wodze i wyprowadziłem Bele - Ja pojadę w teren
- Nie woli pan poznać konia i ...
-Poznam w terenie . Planuje tak na 2 godziny
Wyszliśmy z stajni na otwarta ujeżdżalnie . Dopiąłem popręg i wsiadłem na klacz . Zrobiłem kilka kółek w stepie i kłusie . Miała delikatny i miękki chód , reagowała świetnie na pomoce . Wyjechaliśmy ze stadniny do lasu . Przyśpieszyłem do galopu . Nagle klacz zaczęła się płoszyć . Stanęła dęba i toczyła przerażona oczami.
- Chyba mnie nie lubi - Stała przede mną piękna kobieta oparta o drzewo
- Raczej boi się - uspokoiłem Bele - Nigdy nie miałaś wyczucia do innych zwierząt oprócz drapieżników Sidirel .
Uśmiechnęła się sama do siebie .
-Wiesz po co przyszłam
- Nie ma w tym nic dziwnego
- Nie mogę jakoś  uwierzyć że zawarłeś pakt z jakąś kaleką smarkulą tak po prostu ty nigdy ...
- Co nigdy ?
-Nigdy nie brałeś zwykłych dusz . Chyba że ... Nie to niedorzeczne .
-Jest to zwykły pakt . Nic więcej a nawet gdyby było jednak coś więcej nie powinno cię to obchodzić
- Jednak obchodzi - podeszła bliżej i pokazała znaki na przedramieniu - Jestem i będę jedyna .
- To nie ma z tym nic wspólnego , Elizabeth jest pod moja ochroną więc nic nie może jej się stać .
- I tak ci nie wieże , lepiej jej pilnuj ... - Zmaterializowałem się dokładnie przed nią i złapałem za gardło przygwożdżając do drzewa . Moje o czy zalśniły zielenią a głos zmienił się na ochrypły, nieludzki . Bela zarżała przestraszona i pognała galopem przed siebie .
- Chyba zapomniałaś kim jestem ?
- Nie , nigdy a ty ?
- Zbliż się do niej a obiecuję że cię zabije - otworzyła szeroko oczy .
- Zabijesz swojego pobratymca ? Ni zrobił byś tego
- Przekonajmy się - puściłem ją - Jeżeli spróbujesz jej coś zrobić zginiesz
- To jest wyzwanie ?
- Raczej obietnica
- Skoro to zwykła pakt i zwykła dziewczyna.. .to dlaczego ? - nim zdążyłem coś powiedzieć znikła i zostałem sam na leśnej drodze . Westchnąłem ,nie chciałem się przyznawać dlaczego nawet sam przed sobą . Dogoniłem klacz i uspokoiłem . Wracając do Eli miałem wciąż przed oczami znaki Sidirel . Mimo mrocznych myśli uśmiechałem się jak zawsze serdecznie do mojej Pani kiedy kłusowała pierwszy raz i kiedy razem wsiadaliśmy do auta .
- Fajnie było , ale uda i tyłem bolą jak cholera
- To dobrze , póki cie coś boli znaczy że żyjesz i stajesz się silniejsza . Zapamiętaj to sobie , naszą lekcje numer jeden .
                                     


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz